Na plus:
Jest to symulacja “Gier Wojennych” na którą czekałeś 20 lat Proste, obiektowe i intuicyjne sterowanie grą, czyni DEFCON wyśmienitą pozycją dla początkujących strategów Prosty i elegancki styl graficzny Dostępność gier sieciowych (multiplayer) i tryb dla pojedynczego gracza (single player) Niska cena produktu zwiększa jego dostępność Na minus: Brak prawdziwej kampanii dedykowanej grze w pojedynkę Brak sieciowych turniejów i rankingów (ten punkt z dniem w którym powstała nasza strona oferująca ranking gier sieciowych w DEFCON traci na ważności, jednak dla wiernego przekładu z anglojęzycznego tekstu źródłowego został umieszczony – przyp. Red.) Brak różnorodności poziomu trudności gry Niewątpliwie produkt jest aktem podziękowania, developer Introversion Software zaserwował nam śmiertelną wojnę termonuklearną wprost z klasyku gatunku filmów Zimnej Wojny 1983 roku “Gry Wojenne”, naświetlił przesłanie, które niósł film i wydobył je w pełną wersję gry Defcon: Everybody Dies [ENG wersja] / Globalna Wojna Termonulkearna [PL wersja]. Gra niewątpliwie potwierdza przesłanie z materiału źródłowego, którym jest, że w wojnie nuklearnej niema wygranych, jednocześnie mamy w domyśle poprawną strategię, iż w takim konflikcie możesz jedynie stracić najmniej. Oprawa graficzna i stylistyczna jest wprost porażająca, przedstawienie Armagedonu z dozą chłodnego spokoju, prostoty, obiekty jasno komunikujące ich możliwości powodują, iż jest to wyśmienita pozycja dla debiutantów wśród gatunku strategi czasu rzeczywistego. Słabym punktem Defcon wśród tego quasi trilera symulacji globalnej wojny atomowej jest mała ilość jednostek bojowych i struktur naziemnych.
Dużą częścią tego, tego co czyni DEFCON tak intrygującą jest jej prezentacja. Obsługa gry składa się niemalże tylko z płaskiej, horyzontalnie przesuwanej mapy świata, tego samego którego pamiętamy z około 1983 roku, co oznacza, że jeżeli przyjrzysz się bliżej granicom państw, to zwrócisz uwagę, że Niemcy Wschodnie i Zachodnie są wciąż podzielone, kraje takie jak Czechosłowacja i Jugosławia wciąż stanowią jedną całość i co najważniejsze ZSSR (Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, w skrócie, był to twór geo-polityczny, którego głównym nurtem była Gospodarka Planowana oraz Komunizm pod przewodnictwem “moskiewskich dygnitarzy”, już nie istniejący w naszym świecie – przyp. Red.) jest wciąż zjednoczone. Szata graficzna bazuje na wektorach a braki w detalach geograficznych stają się użyteczne oraz nadają mapie bardzo przejrzystego wyglądu, proste ikony służące do identyfikacji zasięgów radarów, silosów atomowych, baz lotniczych i floty dodają grze bardziej abstrakcyjnego wydźwięku w odbiorze. Całość ma wygląd i daje odczuć klimat czystej wojskowej symulacji, zaś przerywane linie ciągnące się za rakietami symbolizują trajektorie ich lotu, tudzież białe grzyby po wybuchach oraz liczby sygnalizujące ilość zabitych cywilów po udanym ataku atomowym, na pewno dostarcza pewnej dozy autentyczności naszych wyobrażeń przebywania w centrum dowodzenia bazy wojskowej.
Jednym z najbardziej podkręcających klimat, aspektów DEFCON jest delikatna, podświadoma sugestia, że gra jest czymś więcej niż tylko symulacją, na pewno duży wpływ na te odczucia ma ścieżka dźwiękowa. Dźwięki towarzyszące akcji są odpowiednio mroczne, a pod charakterystycznymi klaksonami, oznajmiającymi wejście w nową fazę Defcon kryję się spora doza tajemnicy, to zdumiewające połączenie wprowadza prawdziwa atmosferę. W grze niema dużo muzyki, za to jest sporo dryfowania instrumentalnego, mroczne dźwięki są światłem dla komputerów, niecodzienne recyklowane powietrze, trochę radioaktywnych opadów oraz budzące wiarę dźwięki czyjegoś pokasływania. A może jest to płacz? Ta świetna kompilacja dźwięków zapętla się po chwili, jednak to nie słuchanie ich efektów wprowadza cię w uczucie jakbyś przebywał w żelbetonowym bunkrze 20 metrów pod ziemią, uczucie jakoby świat który znamy dobiegał kresu siedząc przed terminalem komputera. Warto napomnieć, że gra oferuje bardzo dobrą instrukcję, która stylizowana jest na Zimnowojenny poradnik przetrwania z wyjaśnieniami czym jest Opad Atomowy (Fallout z angielskiego przypomina Redaktor), oraz na wpół poważne sugestie jak zbudować swój własny schron, oraz kombinezon ochronny przed promieniowaniem.
Jak strategia czasu rzeczywistego, DEFCON odrzuca wszystkie aspekty ekonomiczne systemu gry, podobnie jak czyni to spora część nowoczesnych gier z gatunku RTS (skrót z jęz. Ang. Real-time Strategy, czyli Strategia czasu rzeczywistego przypomina Redaktor) kierowane do nowicjuszów gatunku, więc gra staje się urzeczywistnieniem jedynego aspektu siły militarnej. Świat podzielony jest na sześć odrębnych terenów startowych – Północna Ameryka, Południowa Ameryka, Europa, Afryka, Azja i ZSSR – w typowej grze, podejmiesz kontrolę nad jednym z tych terytoriów oraz podejmiesz próbę zadania tak dużych radioaktywnych obrażeń jak jest to tylko możliwe, przy jednoczesnym zadbaniu o najmniejsze straty po swojej stronie. Szybkość rozgrywki pozdzielona jest na pięć poziomów DEFCON. Gra rozpoczyna się na DEFCON 5, kiedy to budujesz. Do rozlokowania mamy radary--będą ci potrzebne by widzieć wrogie jednostki, silosy będą służyć jako obrona przeciw-powietrzna bądź jako wyrzutnie rakiet atomowych, bazy lotnicze z których będziesz startować myśliwce i bombowce wyposażone w broń nuklearną, jak również jednostki morskie takiej jak niszczyciele, nuklearne łodzie podwodne i lotniskowce z myśliwcami i bombowcami na swoim pokładzie, które będziesz musiał umieścić na kontrolowanych przez siebie wodach światowego basenu.
Podczas DEFCON 4 kontynuujesz budowanie, wtedy twoje radary rozpoczynają działanie. Gdy dotrzesz do DEFCON 3, stracisz możliwość rozmieszczania swoich budowli i jednostek, jest to najwyższy czas kiedy powinieneś rozpocząć eksplorowanie terenu swoim jednostkami morskimi, możesz również rozgrywać już bitwy morskie. Czas biegnie, aż DEFCON 2 staję się faktem, walki bronią konwencjonalną trwają już na dobre jednak by użyć broni atomowej musisz osiągnąć DEFCON 1, a to czas który jest naprawdę bardzo interesujący. Domyślnie, każdy region rozpoczyna grę z taką samą ilością i typem jednostek, co upraszcza i dostarcza podstawowej dynamiki porównywalnej ze znaną grą kamień-papier-nożyce. Niedługo przekonasz się, że dużym ułatwieniem swojego zadania będzie gdy zniszczysz wrogie siły wojskowe, jednak główny celem jest przeprowadzenie jak największej ilości udanych ataków na wrogie miasta, ponieważ głównym czynnikiem na wynik punktowy ma ilość zabitych przez ciebie cywilów.
Pierwsze cztery poziomy DEFCON są ograniczone czasowo, podczas gdy DEFCON 1 trwa do czasu gdy poziom zapasów broni nuklearnej spadnie do określonej w procentach ilości a wówczas rozpocznie się ostateczne odliczanie do zakończenia rozgrywki, trwające dwie minuty. W każdej chwili możesz przyśpieszyć bądź zwolnić tempo upływanego czasu. Jest to na pewno wystarczające rozwiązanie dla gier przeciwko sztucznej inteligencji naszych komputerów, jednak DEFCON wydaje się bardzo przeznaczony, niemalże stworzony dla gier sieciowych – prosto wybierz “nowa gra” z głównego menu a odrazu zostaniesz przeniesiony do rozgrywki dla trzech graczy domyślnie, każdy może dołączyć do naszej rozgrywki. Co jest interesujące, to, jak wiele różnych możliwości rozgrywki może być ustawione przed rozpoczęciem meczu, i właśnie ten element ma istotny wpływ na to jak dana rozgrywka będzie wyglądać. Poprzez zmianę ilości graczy możesz istotnie zmienić wygląd rozgrywki, kiedy rozgrywasz mecz z pełną obsadą sześciu graczy to bądź pewien, że zaowocuje to zawiązywanie różnego rodzaju strategicznych sojuszów.
W grze dostępne jest kilka typów trybu rozgrywki z których możesz wybrać obowiązujący w twoje grze. Przytaczając dokładne nazwy, dostępny jest office mode, czyli tryb biurowy w których mecz rozgrywany jest stricte wedle czasu rzeczywistego, oznacza to, że cały mecz potrwa dobrych sześć godzin rozrywki dla pojedyńczego gracza. Tryb Szybki Defon, to jest Speed defcon prezentuje prawie, że kontrastowy styl rozgrywki, która od początku jest na najwyższych obrotach i potrwa nie więcej niż 15 minut—nie wiele czasu by skończyć z dotychczasowo znanym nam światem. Diplomacy mode, to tryb dyplomatyczny, który charakteryzuje się tym, iż gra rozpoczyna się gdy wszyscy gracze są częścią jednego sojuszu, oznacza to, że każdy uczestnik widzi jednostki swoich przyszłych wrogów. Big World, czyli tryb Wielki Świat oznacza mecz na zasadach podwójnej ilości jednostek przy jednoczesnym zmniejszeniu zasięgu radarów o połowę.
Ponad te z góry zdefiniowane tryby gry, została pozostawiona możliwość wybrania różnych metod naliczania punktów, możesz wybrać metodę która nie każe cię ujemnymi punktami za straty wśród własnej ludności cywilnej, możesz ustawić ilość miast przypadająca na region, opcja losowego ataku terrorystów podczas meczu, podczas gdy gracze posiadają z góry ustaloną ilość jednostek lub można ustalić określoną ilość kredytów do wydania dla każdego z nich by zróżnicować zasoby, i więcej. Wszystkie te opcje oddają w nasze ręce wiele możliwości strategicznych z jedną mapą świata i zręcznie różnymi jednostkami, o wiele więcej niż mogłeś przypuszczać, a twoje doświadczenia z meczów sieciowych okażą się przydatne. Niestety gra nie oferuje żadnej kampanii czy scenariusza przeznaczonego dla pojedynczego gracza, a przeciwnicy komputerowi posiadają przeciętne możliwości, niema możliwości skalowania ich umiejętności więc nie oczekuj zaawansowanej rozgrywki w trybie pojedynczego gracza. Nawet wtedy gdy zdecydujesz się na rozgrywkę sieciową, to wciąż będzie tylko jedno meczowy tryb, nie spodziewaj się żadnych rankingów czy turniejów i innych urozmaicających zabawę elementów tego typu. Znajdziemy w grze tryb nazwany turniej, jednak mamy tutaj przykład nietrafnej nazwy, odkąd tak naprawdę zabrania on obserwatorom meczu rozmowy z uczestnikami, mogą jedynie obserwować rozgrywkę jako widz i komentować między sobą, lecz ich komentarze nie docierają do graczy.
Nawet także główne źródło inspiracji dla DEFCON jest starsze niż 20 lat wstecz, a Zimno Wojenna paranoja jest reliktem przeszłości, gra rozprowadza czar, i bardzo podobnie jak poprzedni tytuł developera Introversion Software, UPLINK: Hacker Elite czy też równie udana DARWINIA, na pewno nie znajdziesz gry podobnej do tej w czasach. Pomimo tematyki i prezentacji gry zakrawającej o nuklearny holokaust, produkt nie rozlewa łez nad zagadniemie ceny jaką by zapłacił świat gdyby losy Zimnej Wojny i zagrożeń z tym związanych okazały się prawdziwe, pozostawiając po rozgrywce miejsce na autorefleksje tego zagadnienia.
Źródło: gamespot.com (anglojęzyczny link zewnętrzny)
|